Andrzej Silski
 
g
"Jeżeli kiedyś wszystko zacznie
kręcić się niezgodnie z ruchem
wskazówek zegara
wtedy odezwij się do zupełnie
obcego człowieka
posłuchaj jego nierytmicznych
uderzeń serca
rozbujanego sztucznie
i przygaśnij w blasku jego miłości"

 

O mnie

Twórczość literacka

Piosenki

Ostatnio dodane

   

Życiorys twórczy


Opalenica
Jarocin Poznań

Opalenica

W 1978 roku powstał w Opalenicy Teatr Młodych „Pretekst”, którego założycielem i pierwszym reżyserem był Tadeusz Ślęzak. Ja natomiast zostałem jednym z aktorów i kierownikiem zespołu. Obok sprawowania tej funkcji, właśnie wtedy wykonałem moją pierwszą „artystyczną” pracę przygotowując tzw. oprawę muzyczną do spektaklu komponując muzykę do niektórych tekstów. Oczywiście słowa „komponując” używam lekko na wyrost ponieważ jako człowiek nie posiadający wykształcenia muzycznego nie miałem o tym pojęcia. Moje kompozycje polegały na „wymyśleniu” linii melodycznej i podłożeniu do tego kilku gitarowych chwytów.

Trzeba powiedzieć , że na żywo całkiem nieźle to wychodziło.

Ze spektaklem Michała Świtkiewicza ( wtedy: pochodzącego z Kutna studenta Akademii Medycznej) Pt:”Szmaciana Lalka” zjeździliśmy kawał Polski biorąc udział w wielu festiwalach, z których najbardziej liczącym się był Ogólnopolski Festiwal Teatrów Amatorskich w Gdańsku w 1979 roku gdzie nasz teatr zdobył zaszczytne wtedy wyróżnienie.

Pokłosiem teatralnej aktywności „Pretekstu” i pewnie uznania dla naszych dokonań było powierzenie organizacji jednego z ogólnopolskich festiwali właśnie Opalenicy. To było naprawdę duże wydarzenie. Nasze miasto żyło wtedy zupełnie nowym życiem. Jakoś tak się stało, że później zakończyła się moja przygoda z teatrem.

W końcu lat siedemdziesiątych prowadziłem w Domu Kultury „ Koło Młodych Twórców”. Twórcy rzeczywiście byli wtedy młodzi a nawet bardzo młodzi jak Monika Kawczyńska, która pisała naprawdę świetne wiersze. Nie było wówczas mowy o publikacjach. Nasze prace wywieszaliśmy po prostu na specjalnej tablicy umieszczonej w korytarzu MGOK-u . Spotykaliśmy się cyklicznie, czytaliśmy nasze dzieła i dyskutowaliśmy na ich temat. Nawet w tych czasach było to możliwe.

W 1983 roku powstały w Opalenicy „ Echa Opalenickie”. Jak to się stało? W tym czasie byłem członkiem działającego przy poznańskim Pałacu Kultury „Klubu Dziennikarzy Młodzieżowych”. Jego członkowie czynnie uczestniczyli w dziennikarskim życiu biorąc udział w praktykach i stażach w lokalnych a nawet ogólnopolskich mediach, redagując „Sprawy nie tylko młodych” własny dodatek do „Głosu Wielkopolskiego” , wyjeżdżając na obozy szkoleniowe, gdzie zawsze redagowane były własne gazety. Wykorzystując te doświadczenia zaproponowałem pewnego dnia liczącemu się wtedy gronu opalenickich obywateli wydawanie własnej gazety lokalnej. Propozycja została przyjęta po przedstawieniu przeze mnie pierwszej makiety „Ech”. Tak to się zaczęło. Niemalże „konspiracyjnymi” metodami powstawały kolejne numery gazety, po którą już wkrótce mieszkańcy ustawiali się w długich kolejkach. Drukowane 1000 egzemplarzy rozchodziło się błyskawicznie. Gazeta przechodziła potem różne koleje losu. Najcenniejsze jest jednak to, że przetrwała do dnia dzisiejszego.

W 1996 roku – Wydany przez wydawnictwo „Opalgraf” tomik z moimi wierszami Pt:” Dam Ci Człowieku”


Jarocin

W 1980 roku znalazłem się w Jednostce Wojskowej w JAROCINIE. Już w pierwszych dniach mojego tam pobytu poznałem Bogusława Harendarczyka „Harrego”, który już jako młody żołnierz był szefem zespołu muzycznego „Akord” działającego przy jednostce. Zespół odnosił wtedy znaczące sukcesy nie tylko na wojskowym rynku muzycznym. Oczywiście nie od razu zeszły się nasze drogi. Ja po przysiędze objąłem w jednostce funkcję „pisarza” co dawało mi dość komfortowe warunki żołnierskiego bytu. Miałem do dyspozycji prawie własne biuro, maszynę do pisania, stosy papieru i o wiele więcej czasu niż moi koledzy, którzy nieustannie brali udział w jakichś ćwiczeniach. Zwłaszcza popołudniami siedząc w kancelarii mogłem poświęcać trochę czasu na sprawy inne niż przygotowywanie materiałów dla dowództwa. Zacząłem więc pisać wiersze. Oczywiście, że też pod wpływem emocji uczuć , które wywoływała u mnie pewna piękna Elżbieta pisząca zresztą fantastyczne listy. To pod ich wpływem nachodziły mnie myśli, które musiałem gdzieś zapisać aby potem o nich nie zapomnieć. Napisałem trzy wiersze„Nierytmicznie”, „Do E…” i „Koniec Lata” (można je przeczytać na tej stronie).Jak w Opalenicy tak i w naszej jednostce na korytarzu wisiała „tablica wolności” ( to moja nazwa), na której można było wieszać różne rzeczy mieszczące się w granicach wojskowej dopuszczalności. W każdym razie powieszonych przeze mnie tam wierszy nikt nie ruszał. Wisiały i każdy mógł sobie poczytać. No i czytali bo pewnego dnia przyszedł do mnie kolega Zbyszek Koźlarek i zapytał wprost: Czy to ty napisałeś te wiersze?. Przyznałem się bez większej zwłoki. Trzeba to gdzieś wysłać- orzekł stanowczo. Jest taki dodatek literacki NIKE do „Żołnierza Wolności” ( wydawana w tych czasach wojskowa gazeta). Tak też zrobiliśmy. W następnym numerze tegoż dodatku trzy moje wiersze były opublikowane a do jednostki przyszedł przelew z autorskim honorarium. To naprawdę było wydarzenie.

Zainteresował się też „Harry” przychodząc do mnie wprost z propozycją napisania tekstu piosenki. Oczywiście wojskowej, ponieważ „Akord” przymierzał się wtedy do udziału w festiwalu artystycznym wojsk lotniczych. Nie miałem pojęcia o pisaniu tekstów do piosenek. „Harry” uparł się jednak i tak powstała pierwsza nasza piosenka Pt: ”Żołnierski Przebój” Jak się wkrótce okazało rzeczywiście był to przebój śpiewany nawet na bardzo znanym wówczas festiwalu piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu..

Potem były następne. Wynik naszej długoletniej współpracy to najprawdopodobniej około pięćdziesięciu piosenek, które wykonywane były i są najczęściej przez młodych ludzi wchodzących na muzyczny rynek.

W 1982 roku jako grupa rockowa „Wóz Harrego” zakwalifikowaliśmy się na festiwal muzyków rockowych w Jarocinie. Zagraliśmy u boku takich znanych już wówczas zespołów jak „Republika”, „TSA” czy katowicki „KAT”. Wykonaliśmy dwie nasze piosenki: „Brama nieba ”i „Wielki Jestem”. Było naprawdę czadowo.

W 1984 roku zabrzmieliśmy zupełnie inaczej podczas ogólnopolskiego festiwalu muzyki kolejarskiej w Zbąszynku (to dlatego , że Harry był wtedy dyrektorem Domu Kultury Kolejarza) wykonując dwa bardzo fajne nasze utwory „Dworcowa ballada” i „Zmyślona miłość”. Wygraliśmy ten festiwal.

W 1986 roku nawiązaliśmy współpracę z poznańską firmą fonograficzną „Viola” a jej efektem było nagranie kasety z polskimi tekstami znanych zagranicznych przebojów.

W 1991 roku Bogusław będąc już dyrektorem Jarocińskiego Ośrodka Kultury zorganizował wówczas jako jeden z pierwszych w Polsce Festiwal Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej. Piękna impreza, która znalazła potem wielu naśladowców. Właśnie dla tych dzieci napisaliśmy z „Harrym” późniejszy hymn festiwali, piosenkę Pt:” My też możemy się śmiać”. Jest ona bardzo znana w kręgach niepełnosprawnych. Zdobyła również uznanie fachowców ponieważ przez blisko 3 lata stanowiła muzyczne tło do emitowanego W TVP1 programu „Przyjaciele”

Poznań

W 1991 roku zamieszkałem w POZNANIU. Nie był to dla mnie bardzo duży przeskok gdyż z tym miastem związany byłem od dawna. Już na początku mojej stałej tutaj bytności rozpocząłem współpracę z Agencją Reklamową Radia Merkury pisząc teksty do radiowych spotów reklamowych. W tym też czasie rozpocząłem współpracę z „Gazetą Poznańską” pisząc w dodatku „Gazeta najmłodszych” felietoniki Pt: ”Wiadomości z pierwszej B”. Cieszyły się dużą poczytnością wśród małych czytelników czego efektem było sporo listów do redakcji.

 

W 1994 roku poznałem Andrzeja Kosmalę i Ryśka Kniata właścicieli K&K STUDIO. W tym też roku pojawił się w Poznaniu Krzysztof Krawczyk, którego Andrzej był (i jest do dnia dzisiejszego) menadżerem. W tym gronie powstał projekt nagrania największych przebojów Elvisa Presleya po polsku w wykonaniu Krzysztofa. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Obie wypuszczone w 1994 i 1995 roku na rynek płyty Pt:” Gdy na m śpiewał Elvis Presley” zdobyły status platynowych. To bardzo miłe dla mnie jako autora większości polskich tekstów, że te krążki cieszyły się w Polsce taką popularnością. Nagrania Krzysztofa zdobyły uznanie nawet w ojczyźnie Presleya- Stanach Zjednoczonych.

Moja współpraca z K&K trwała. Napisałem jeszcze kilka tekstów dla Krawczyka, które zostały nagrane na płytach: Canzone D’Amore, Zawsze w drodze, Albumie jubileuszowym czy ostatnio w dwudziesto częściowym wydawnictwie „Leksykon Krzysztofa Krawczyka”.

W 1996 roku przygotowaliśmy, nagrany później przez znakomitą poznańską wokalistkę Alinę Pszczółkowską materiał na płytę „Akropolis Adieu” zawierający największe przeboje Mirelle Mathieu po polsku. Szkoda, że ta płyta nie doczekała się takiej promocji jak piosenki Presleya w wykonaniu Krawczyka. Są naprawdę piękne.

Dalszymi efektami mojej współpracy z tym znanym poznańskim studiem nagraniowym są nagrane piosenki z moimi tekstami m.in. dla Michała Gielniaka ( platynowa płyta „19 miał lat”) Krystyny Giżowskiej czy Jurka Różyckiego.( śpiewał mi.in w Gangu Marcela)

W Poznaniu rozpoczęła się także moja przygoda z pisaniem dla dzieci. Początek jak już wcześniej pisałem to „Wiadomości z pierwszej B”. Postanowiłem jednak kontynuować ten kierunek zdając sobie sprawę, że dzieci to niezwykle wymagający czytelnicy.

W 1996 roku napisałem „ Leśną Szkołę” zbiór wierszy o zwierzątkach z bardzo fajnymi ilustracjami młodego artysty grafika z Bydgoszczy Łukasza Ciaciucha.

W 1997 roku powstała przygodowa powieść Pt: „Tajemnica Matyldy Gens” opublikowana w 2006 roku prze wydawnictwo „Opalgraf”.

W 1999 roku napisałem rymowaną historię o państwach: słodkim i słonym Pt: ”Jaś Landrynek”. W 2003 roku dopisałem do „Landrynka” kilka tekstów piosenek z myślą, że można by zrobić z tego fajny spektakl dla dzieci. Muzykę skomponował znany poznański muzyk i aranżer Janusz Piątkowski.

W 2003 roku – powstała rzecz o kolorach czyli „Gra kolorów” w której przedstawia się sześć podstawowych kolorów.